Wrzesień to - od pewnego czasu - miesiąc akcji organizowanej pod hasłem "Sprzątanie świata". Pamiętam, że pewnego razu przy jej okazji reporterka radiowa pytała dzieci, jak rozumieją to hasło. Usłyszałem wtedy wypowiedziane z rozbrajającą szczerością zdanie, że chodzi o "usunięcie śmieci z Ziemi". Natychmiast przed oczami stanęła mi scena z filmu Chaplina, w którym sprzątał on salon - pozamiatał wszystkie śmieci na szufelkę, po czym rozejrzawszy się podejrzliwie dookoła, wrzucił je pod dywan wyraźnie z siebie zadowolony.
Dziecko, któremu sprzątanie świata kojarzy się z usuwaniem śmieci z Ziemi, wykazało się sporą - dziecięcą - naiwnością; przecież w kosmos wyrzucamy tylko ich maleńką część - co zresztą wcale nie przynosi nam chwały... Co my w ramach owych porządków robimy? Dokładnie to, co zrobił Chaplin - usuwamy śmiecie... z pola widzenia. Nic więcej. Robimy to, kierując się względami głównie estetycznymi. Owszem bierzemy też po uwagę czynniki ekologiczne, zdrowotne, a nawet - mając na myśli przetwarzanie surowców wtórnych - ekonomiczne. Czy te aspekty są jednak realizowane? Nie będę się zagłębiał w gospodarkę, bo to temat na rozprawę nierzadko... sądową. Pomyślmy o ekologii - i w związku z nią o zdrowiu.
Czy rzeczywiście skutecznie usuwamy śmiecie? Jakąś ich skromną część pewnie tak. Ogromna większość ląduje na wysypiskach. Tam... leżą i... Wybierzmy się kiedyś na "wycieczkę" do takiego miejsca. To nie są enklawy zdrowia. Mieszanina odpadków różnego pochodzenia - organicznych i syntetycznych - jest ekologiczną bombą, która zresztą czasem wybucha żywym ogniem samozapłonów, albo epidemią zatrucia okolicznych - a z czasem i dalszych - wód gruntowych, ziemi i powietrza. W ten sposób "sprzątnięte" - czyli usunięte z oczu - śmiecie wracają do nas pod postacią jeszcze groźniejszą. Dopóki będziemy "produkować" takie zwały odpadów, jak obecnie... dopóki - korzystając z tak naiwną beztroską z wszelkich kuszących nas dóbr - będziemy zasilać "śmieciarską" cywilizację, skutkiem "Sprzątania Świata" będzie więcej zamieszania, aniżeli porządku.
Najpierw pozwólmy uporządkować się naszym wnętrzom... To da nam szansę na uporządkowany ogląd otoczenia i na wizję bardziej higienicznego - materialnie i duchowo - życia. Wtedy - ale dopiero wtedy - spokojnie sobie... usiądźmy i doświadczajmy uroku Świata, który - jak się okaże - sam się jakoś posprzątał...
Skomentuj na Forum Xorcerii w dziale: Ekologia |
Podaj dalej